O autorze
Zakładki:
Wszystkie prawa zastrzeżone.Wiersze nie mogą być wykorzystywane i powielane bez zgody autora. (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.) © Copyright by Kasia Biczysko

myspace layout

myspace layout

Images for your blog

Images for your blog

image hosting file

image hosting file

MySpace Cursors hosted by BlingBoo.com Photobucket *Music from UMC*
Virgin "2 bajki" ® Music From UMC®
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com
............................... wiersze o przyrodzie ............................
RSS
sobota, 29 marca 2008
Za miastem

Słońce wypija wodę ze stawu
Gdzie bociany długie nogi moczą
Gęste trzciny bezpieczną kryjówką
W której żaby głośno rechoczą

Obok łąka pokryta zielenią
Z radośnie śmiejącymi się kwiatami
Brzęczą pszczoły w złocistych promieniach
Pęki krzewów strojone makami

Wszystko wokół przywołuje deszcze
Spragnione usta niech zaspokoją
W dali las porusza gałęziami
A na mchu leśne zwierzęta stoją

W oczach ptaków odbija się niebo
Cichym śpiewem kołyszą przyrodę
Konik polny po soczystej trawie
Skacze naprzód po swoją przygodę

Idzie wiosna

Coraz cieplej, idzie wiosna
Słońce błyszczy nad głowami
Dzień już dłuższy, świat się budzi
By malować kolorami

Pani Wiosno tak kwitnąca
Ty królowa pięknych darów
Jesteś mądra, pełna treści
Świat zakwita od Twych czarów

Wokół łąki już się tęczą
Z pąków kwiaty rozkwitają
A stubarwne ptasie grajki
Cały dzień na głos śpiewają

Rosną drzewa i owoce
I kobierce pachnących kwiatów
Kret wygląda ze swej norki
Poszukując swoich przysmaków

Ranna rosa zmywa kurze
Co na trawę już opada
Niebo z ziemią tu się sprzęga
By na smutki była rada

Czar otula tęczy wątek
Ziemię sercu taką znaną
Wiosno, przybądź jak najprędzej
Jesteś porą ukochaną

Wichura

Wiatr gnie konary do samej ziemi
Niebo przybrało barwę czerwoną
Huczy w kominie kosmate licho
Wokół błyskawic oczy płoną

Przyroda światu grozi palcem
Swojej potęgi otwiera ramiona
Wściekle szaleje przez dni kilka
Potem bezsilna u stóp ziemi skona

Idzie wiosna

Idzie wiosna dygocząc z zimna
Skulone bazie w ręce płaczą
Wicher jeździec rozpostarł skrzydła
Smaga batem trawy na łące

Ciężkie chmury wiszą nad głową
Zachmurzonym blaskiem dzień się przywitał
Obok nieśmiałe modre hosanny
Bladym obliczem czmurny dzionek witają

Nad stawem

Trawa zielenią cała okryta
Uśmiech przesyła głębokim stawom
Wiatr swym oddechem czesze pióra
Dumnie kroczącym tuż obok pawiom

Trzcina przegląda się w czystej wodzie
Ptaki skrzydłami kreślą pierścienie
Promienie słońca pieszczą tą ciszę
Która w swym wnętrzu kołysze olśnienie

Bez

Bez pąki zielone wypuszcza
Kwiaty w gałęzie już są wplecione
Liście powoli otwierają wnętrze
Które co rano błyszczy zroszone

Słońce pogrzewa drzewka radośnie
Śląc  z  wysokości uśmiech promienny
Za oknem wiosna tańczy w ogrodzie
Chociaż krajobraz jest jeszcze senny

poniedziałek, 18 lutego 2008
Orzech

Ruda wiewiórka przyniosła orzech
I zakopała w ziemi łono
Szybko zaczął tam kiełkować
Z głową barwnie zieloną

Piął się w górę ponad trawę
Z ziemi czerpał życiodajne soki
Jakby chciał dosięgnąć słońca
Smukły, piękny i wysoki

Jego pień ciągle potężniał
Z wiatrem się za bary brał
Rozprężając swe konary
Dumny tuż za domem stał

Już nie jedną przebył zimę
Wiosnę, lato, jesień złocistą
W deszcze ptakom dał schronienie
Kołysząc do snu w noc mglistą

W jego konarach kot szukał ucieczki
Przed psem, co nagle zza rogu wypada
Smacznym owocem obdarzał zwierzęta
Który tak chętnie zimą się zjada

Niosły orzechy rude wiewiórki
Robiąc zapasy w swoich spiżarniach
Wolały jego smaczne kąski
Niż wszelkie inne ziarna

Był samotny pośród drzewami
Jak wysoki kształt tajemnicy słońc
Spoglądał w zadumie na koło widnokręgu
Wyciągając konary, żeby ten kształt zgiąć

I tak przez lata kołysany wiatrem
Pochylał do ziemi swój pień z granitu
Aż nadszedł jego życia czas
I z jękiem runął pod niebem błękitu


Ulewa

Pod liściem usiadł zmoknięty skrzat
Ręką przytrzymał zielonej krawędzi
Wokół króluje świszczący wiatr
Deszczowe chmury do nas pędzi

Podłużne krople wyciska z chmur
Mokrym strugom przyśpiesza krok
Ziemię przystroił w szary wór
Za deszczu ścianę nie sięga wzrok

Z brudu obmywa świat ulewa
Świeżością niech błyszczy dla odmiany
Z nieba się czasem piorun gniewa
Barwiąc strop niebios na ołowiany

wtorek, 20 listopada 2007
Za oknem o poranku




Za oknem jesień ściele się na ziemię
Mgła ją osnuła porannym owalem
Zakryła liście opadłe na ziemię
I drzewa w parku kryła mlecznym szalem

Babiego Lata mieniące siwizny
Wiszące w trawach, napęczniałe rosą
Niebo przecięte kluczami ptactwa
Którego krzyki hen w dal się niosą

Chłód wciska macki nawet pod ubranie
Butnie z porankiem marszczy swe czoło
Wietrzyk wesoło zakręca listkami
Bawiąc się z rana jak zwykle wesoło

Po nocy oczy kołyszą się snami
Chcąc nadal senne jeszcze majaczyć
Butnie sylwetkę ranek podnosi
Blaskiem swej chwili chcąc drogę znaczyć

Rdzawym pastelem mienią się drzewa
Głowy oszronił im nocny przymrozek
Liście mięciutko ścielą się w trawach
Świat dziś maluje kolorowy obrazek



Taniec w deszczu

Deszcz dudni w szyby  w jesienny wieczór
Niebo przegląda się w kropelkach wody
Deszczowe chmury sięgają dachów
Nastała plucha i zewsząd chłody

Lecz w mojej duszy gra skoczna muzyka
Tańczę wesoło w strugach deszczu
Wystawiam twarz ku rzeźkim kroplom
Kocham ten taniec w jesiennym powietrzu

Już nagie drzewa mrok szary kryją
Od marzeń dzusza dziś znów szalona
Spokojnie zasnę tą czarną nocką
Rano się zerwę radosna i rozpromieniona




czwartek, 01 listopada 2007
Powiało chłodem ...

Powiało chłodem dziś od rana
Kroczę powoli, tuż obok seter
Liście szeleszczą pod stopami
Mocniej dopinam pod szyją sweter



Od pól wciąż wieje hulaka wiatr
Mroczna w tym roku jest polska jesień
Ptaki schroniły się w ciepłych dziuplach
Nocą puszczyka głos hen w dal niesie



Spacer powoli dobiega końca
Chowam w kieszeniach
zmarznięte dłonie całe
W domu szklaneczka gorącej czekolady
Ogrzeje ciało i serce skostniałe




niedziela, 28 października 2007
Podpatrując jesień

Chłodny wiatr wciska się we włosy
Kolorowe liście rozłożyły dywan
Wokół pola zaorane skibą
Dym z ogniska otulił miękko ziemię

Nawet w sadach nie ma już owoców
Ogród smutno znowu pustoszeje
Ptaki kulą z zimna swoje pióra
Powoli kroczy do nas mroźna zima


wtorek, 04 września 2007
Czas zapakować ...
Czas zapakować letnią walizkę
Złotej jesieni już słychać odgłosy
Idzie powoli cała w kolorach
Z rozpuszczonymi rudymi włosy

Kasztany z liśćmi ścielą już ziemię
Frywolne grzyby w śmiesznych kapeluszach
Ziarnko nostalgii wpada do serca
W barwnych kolorach świat serce porusza

Zawieś na szyję korale z jarzębin
Nazbieraj owoców w kosze jesieni
Tak to czas wszystkim przecieka przez palce
Później znów zima świat w biel zamieni

sobota, 14 lipca 2007
Wkrótce jesień




Chociaż lipiec panuje za oknem
Zimno z wiatrem tańczy bolero
Tak niewiele grzało nas słonko
Prawdziwego lata było po prostu zero

Wkrótce jesień zapuka do nas
Ustrojona w barwne liście
W kosze ułoży dojrzałe owoce
W rękach przyniesie winogron kiście

Wyjdź na spacer wraz z parasolem
Zaproś też swojego przyjaciela
Odsuń wszystko na później, na jutro
Czy to piątek, sobota, czy niedziela

Ptaki kluczem pofruną w nieznane
Krzykiem będą żegnały te strony
Świat otuli się zwiewną mgiełką
Będzie szary i zamyślony


niedziela, 08 lipca 2007
Popływamy w łódce


Ciężkie chmury od wilgoci
Wiszą nisko nad głowami
Znowu niebo deszczem płacze
Lejąc wodę szerokimi strumieniami

Lato o nas zapomniało
Słońce też się o coś boczy
Zimne lato, smutne buzie
Chociaż lipiec do nas wkroczył

Jeśli sierpień taki będzie
Woda nas zatopi wkrótce
Czas zakupić jakieś wiosła
Popływamy sobie w łódce



wtorek, 20 marca 2007
Róże


Mienią się w słońcu barwami tęczy
Wiatr roznosi słodką ich woń
Przepastne oczy kierują w niebo
I na rzekę, w jej spienioną toń

Kochają słońce, jego promyki
By rozświetlały wonne płatki
A ciepły deszcz z błękitnej chmury
Obmywa kolce i wszystkie kwiatki



piątek, 16 marca 2007
Cztery maki


Mieni się łąka barwnymi kolorami
Trawy falują w powiewach wiatru
Pośrodku dumnie podnoszą główki
Cztery czerwone kwiaty maku

Słonko promykiem pieści je całe
Głaszcze łodygi kosmate, zielone
Deszcz im obmywa soczyste liście
Gdzie się schowały motyle zwabione

Czerwone maki, kolor miłości
Grzeją się w słońcu w zaciszu trawy
Krótko się pysznią swymi kwiatami
Los bywa dla nich niezbyt łaskawy



niedziela, 18 lutego 2007
Błękitna róża


Otwiera oczy po śnie zimowym
Błękitna róża z ostrymi kolcami
Patrzy na słońce, czy warto wstawać
Czy będzie już wiosna, a zima za nami ?

W porannej rosie obmywa się cała
Zgniecione płatki dokładnie prostuje
Pieści je jeden po drugim powoli
Z każdego pyłek troskliwie strzepuje

Naostrza kolce, wysuwa łodygę
Z kielicha wyciąga delikatne pręciki
Chce wszystkich olścić czarownym powabem
Ogrzać się w słońcu, gdzie tańczą promyki

Naiwna ślicznotka, tak ufna do świata
Wierzy, że teraz  pokocha ją życie
Aromat zapachu rozsiewa wokół
Jej blask przemija w fantazji zachwycie



środa, 07 lutego 2007
Tęsknota za wiosną

Już mi wiosną zapachniało
I to w środku zimy
Gdy wiosenne słonko świeci
Chętnie wśród kwiatów tańczymy

Już mi kwieciem zaszumiało
Z barwnymi płatkami
Świat zieleni stroje wdziewa
Z wszystkimi barwami

Już mi tęskno do tej wiosny
Do ciepłych słońca promyków
Żeby tańczyć w rannej rosie
Wśród ciepłych kamyków


wtorek, 12 grudnia 2006
Płatki śniegu



Powplatały się we włosy
Rozjaśnione wszystkie snami
Roztańczyły wiatru tchnieniem
Dzień zasnuły białymi mgłami



Spod ich rzęs malutki promyk
Wciąż wygląda, by pomarzyć
Opromienić wszystkie płatki
Wzbudzić uśmiech i na twarzy



Bieluteńkie wciąż wirują
Namawiają do uśmiechu
Czy to dzień, czy srebrna nocka
Zatańcz z nimi bez pośpiechu



niedziela, 12 listopada 2006
We włosy wplotę . . .



We włosy wplotę strugi deszczowe
By lśniły srebrem jesiennym
Muśnięciem palców postrącam liście
W szarym i mokrym tym parku sennym

Czule pogłaskam tą rześką wilgoć
Która otula wokół wszystkie drzewa
Korale jarzębin powieszę w zachwycie
Ptaszkowi na szyi,  co nad głową śpiewa

Jesienna melodia co chmur struny trąca
W konarach drzew najgłośniej rozbrzmiewa
Długo znów przyjdzie czekać gorąca
Bo dziś za oknem zimna ulewa


poniedziałek, 06 listopada 2006
Jutro pójdę na spacer



Niebo chmurką się okryło
Tylko śniegu nie ma jeszcze
Wokół brudno i tak szaro
Już odeszła złota jesień

Nigdzie dzisiaj nie wychodzę
Na ulicach tyle błota
Zimnym deszczem smaga niebo
Ach paskudna taka słota

Wtulam się w cieplutki kocyk
Smaczną kawą się uraczę
Jutro pójdę na swój spacer
Tylko słonko na niebie zobaczę